Portal Holistic News – o ideach w stylu punk

Realny świat to za mało

Świat realny czy wirtualny? Już niedługo ten podział straci sens. Połączenie obydwu będzie możliwe dzięki rozszerzonej rzeczywistości.

– Rozszerzona rzeczywistość ma szansę odegrać tak dużą rolę dla ludzkości jak internet. Ma wręcz się staćnastępcą internetu – uważa Rafał Kosidło z Actum Lab, firmyzajmującej się rozwijaniem tej technologii. Pozwala ona widzieć obrazrzeczywisty wzbogacony o elementy cyfrowe – tak jak w grze Pokémon GO, która w 2016 roku stała się globalnym hitem.

Zabawa opiera się na banalnym pomyśle – w określonej dzięki GPS lokalizacji poszukiwacze pokemonów widzieli wirtualne reprezentacje tych istot. Ale można je było zobaczyć tylko za pośrednictwem ekranu smartfona. Urządzenie pobierało obraz z kamery i nakładało na niego wizerunek pokemona, jakby faktycznie siedział np. na ławce.

Niewidzialne staje się widzialne

Rozszerzona rzeczywistość (ang. augmented reality, AR) to oczywiście znacznie więcej niż ciekawa koncepcja na tworzenie nowych, coraz doskonalszych gier. To technologia, która może zmienić nasz sposób życia i poznawania rzeczywistości.

Kosidło wyjaśnia, że w jego firmie AR najlepiej sprawdza się w branżach, gdzie trzeba coś pokazać – deweloperskiej, meblarskiej czy w marketingu. Przyznaje jednak, że sam jest zaskoczony, w jak wielu innych dziedzinach rozszerzenie rzeczywistości znajduje zastosowanie.

– Mieliśmy np. zlecenie z branży rolniczej. Stawialiśmy silosy paszowe. Sprzedawca, który je oferuje, może ustawić w skali 1:1 taki silos w docelowym, realnym miejscu, obejść go dookoła z klientem, dokładnie pokazać, jak on wygląda – tłumaczy.

Stawianie silosów jest oczywiście przenośnią, bo chodzi o wirtualny model, który staje się widoczny – tak jak w Pokémon GO – tylko jeśli przepuści się obraz realnego świata przez jakieś urządzenie rozszerzające rzeczywistość (komórka, specjalne okulary itp).

Na zastosowanie rozszerzonej rzeczywistości ostrzy sobie zęby branża reklamowa. Jeśli urządzenia oferujące korzystanie z tej technologii rozpowszechnią się – w postaci lekkich okularów czy soczewek noszonych stale lub przynajmniej często – wówczas nasze otoczenie będzie można okleić cyfrowymi, spersonalizowanymi reklamami – dokładnie tak, jak to się dzieje w internecie.

– Jeśli ktoś będzie miał w okularach np. nawigację i zechce darmowo korzystać z usługi, będzie musiał oglądać reklamy. Żeby ich nie oglądać, trzeba będzie płacić – wyjaśnia Kosidło.

Chirurg realny, zdalny i wirtualny

Jeszcze inne zastosowanie znaleźli dla rozszerzonej rzeczywistości technicy działający w ramach projektu Proximie. Daje on możliwość przeprowadzania operacji chirurgicznych na odległość. Podobnie jak dziś działają roboty chirurgiczne wykonujące teleoperacje. Są one sterowane przez lekarzy na odległość.

Proximie to pomysł na to, by chirurdzy mogli na odległość asystować swoim kolegom po fachu. Platforma do komunikacji z wykorzystaniem AR daje możliwość wręcz pokazania palcem, co gdzie trzeba przeciąć, co zszyć itp. Dzięki temu specjalista w danej dziedzinie może pomóc przeprowadzić operację współpracownikowi mniej obeznanemu z tematem.

Proximie daje możliwość nauczenia się nowych umiejętności medycznych. Ale rozszerzona rzeczywistość stanowi w ogóle szansę na przejście do ery wiedzy polegającej na powszechnym przyswajaniu informacji doświadczalnie. Dzięki AR wszystko będzie można poznawać w praktyce, bez ponoszenia konsekwencji niepowodzeń, z nieskończoną liczbą prób i błędów.

Skuteczność zastosowania tej technologii testował Boeing, który wykorzystał ją do szkolenia w montażu samolotów. Technik pracował na prawdziwym skrzydle, ale w okularach AR dodatkowo widział interaktywne instrukcje, jak owo skrzydło montować. Okazało się, że po takim szkoleniu monterzy wykonywali zadanie o 30 proc. szybciej i o 90 proc. dokładniej niż ci, którzy korzystali z tradycyjnej instrukcji montażu w formie papierowej.

Jest to związane z prostą zależnością zawartą w piramidzie uczenia się. Wynika z niej, że po dwóch tygodniach tylko czytania przyswajamy 1/10 materiału. Jeśli zaś uczenie się oparte jest na praktyce – po takim samym czasie wskaźnik ten wynosi aż 75 proc.

Maszyna empatyczna

Dzięki AR człowiek może także pomagać ludziom w potrzebie i zrozumieć ‒ lub nawet poczuć ‒ ich problemy.

W 2014 roku międzynarodowa organizacja charytatywna Save the Children wyemitowała reklamę społeczną pokazującą, jak przez rok zmienia się życie małej dziewczynki w kraju ogarniętym wojną. Szczęście życia w pokoju szybko zamienia się w koszmar wysiedleń, głodu, brudu i bombardowań. Zmieniająca się z każdym ujęciem twarz dziewczynki pozwala niemal odczuć, jak jej świat popada w ruinę. Wideo ma na YouTubie 60 mln odsłon.

Emocjonalny przekaz spowodował, że reklama uzyskała w internecie status wiralu, wielokrotnie zwiększając zainteresowanie działalnością humanitarną ‒ tylko na YouTubie liczba subskrypcji kanału Save the Children zwiększyła się dziesięciokrotnie.

Kluczem do sukcesu kampanii było osadzenie wydarzeń w Wielkiej Brytanii. Dla społeczeństw krajów rozwiniętych wojna stanowi przeważnie coś abstrakcyjnego, znanego jedynie z książek i filmów.

Łatwo sobie wyobrazić, jak bardzo wzmogłoby to empatię, gdyby wojnę można było zobaczyć na własne oczy i poczuć na ulicach Warszawy, Berlina czy Waszyngtonu (dzięki AR widoczne i słyszalne byłyby wybuchy bomb, ranni itd).

Dlatego rozszerzoną rzeczywistość można nazwać maszyną empatyczną. Tę ideę wykorzystuje już pochodzący z Pakistanu Asad Malik, który za pomocą AR w zwyczajnych miejscach umieszcza obrazy związane z wojną w Syrii. Dzięki Malikowi można np. zobaczyć leżące na kanapie obok ciało trzyletniego Alana Kurdiego – symbolicznego syryjskiego uchodźcy, który utonął podczas próby przedostania się do Grecji.

Najbardziej interesuje mnie, że używamy symulacji, by zwrócić uwagę na rzeczywistość – stwierdził Malik w rozmowie z portalem Quartz.

Tak daleko stąd, tak blisko

Mark Zuckerberg uważa, że AR wyprze telewizory i monitory – zostaną zastąpione przez tanie aplikacje, które cyfrowy ekran wyświetli bezpośrednio przed oczami. To jednak ciągle wizja przyszłości. Żeby rozszerzona rzeczywistość stała się codziennością, potrzebne są nie tylko wygodne i efektywne okulary czy soczewki AR.

– Potrzebna jest mobilna sieć, która te wszystkie dane przetworzy. To są setki gigabajtów w ułamkach sekund. Dopiero powstaje technologia, która obsłuży taką ilość danych, chociażby sieć przesyłu w trybie 5G – mówi Kosidło. – Równie istotne jest zamapowanie świata, czyli stworzenie jego precyzyjnego odwzorowania w świecie wirtualnym. Potrzebują tego urządzenia AR, żeby wiedziały, w którym miejscu przestrzeni umieścić odpowiedni obraz.

Trzeba też mieć na uwadze zagrożenia, jakie w przyszłości może generować nowa technologia. Cyberprzestępcy będą mieli jeszcze większe pole do popisu w zakresie inwigilacji, kradzieży danych itp.

Można mieć też wątpliwości, czy stale korzystając z AR, będziemy jeszcze w stanie odróżnić, co jest realnością, a co jej rozszerzeniem, czyli wirtualną nakładką. Taką wizję świata przedstawił francuski filozof Jean Baudrillard w swoich pracach o hiperrzeczywistości. Tyle że on już w latach 80. przekonywał, iż żyjemy w owej hiperrzeczywistości: pełnej symulowanych, bo wirtualnych pieniędzy, symulowanych, bo kreowanych przez polityków zagrożeń. Z tego punktu widzenia wszystko to, co przyniesie AR już w niedalekiej przyszłości, będzie prawdziwym hiperrzeczywistym hardcore’em.

Michał Niepytalski

Add comment