Portal Holistic News – o ideach w stylu punk

Uwaga! Dzieci ocieplają klimat

Boy plays with balloon in a brickyard, in Dhaka, Bangladesh, on February 27, 2016.
(Photo by Mohammad Ponir Hossain/NurPhoto)

Każdy nowo narodzony człowiek to dodatkowy ciężar dla naszej nadwyrężonej planety i to całkiem konkretny: 1350 ton emisji dwutlenku węgla do atmosfery, ale i tak warto mieć dzieci.

Wychowanie dziecka jest uważane –  w każdej kulturze –  za jedną z  najbardziej cennych i  ubogacających rzeczy, jaką może zrobić człowiek. A mimo to  chór naukowców, dziennikarzy i  aktywistów ostrzega: pomyśl dwa razy, zanim zdecydujesz się na spłodzenie potomka!

Amerykańskie publiczne radio NPR pyta: „Czy powinniśmy płodzić dzieci w  erze globalnego ocieplenia?”. Magazyn „The Nation” chce wiedzieć, „czemu decydujesz się na dziecko, gdy  zmiana klimatu przewraca do  góry nogami życie na  ziemi?”. Brytyjski dziennik „The Guardian” radzi swoim czytelnikom: „Chcesz walczyć z  globalnym ociepleniem? Miej mniej dzieci”. A „The New York Times” ostrzega, że kolejne dzieckoto najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić środowisku naturalnemu.


Każde dziecko, które przyjdzie na świat, odpowiada za 20 ton emisji dwutlenku węgla rocznie.

Decydując się na dwójkę dzieci, hipotetyczna amerykańska matka –  która ma  ekologiczne auto, jeździ nim niewiele, sortuje śmieci, instaluje energooszczędne żarówki i  okna  – narobi szkód „prawie 40-krotnie przewyższających wszystko, co zrobiła dobrego dla środowiska”.Już to  wszystko kiedyś słyszeliśmy.

W  latach 70.  – z  obawy przed degradacją środowiska i  degrengoladą społeczeństw  – niektórzy pełni dobrych intencji ludzie wzywali do  świadomej bezdzietności. Naukowcy, miliarderzy, aktywiści i politycy, którzy stworzyli Klub Rzymski, zasłynęli z przepowiedni, że ludzkość czeka zagłada, bowiem na świecie zabraknie miedzi, aluminium, złota, ołowiu, rtęci, molibdenu, gazu ziemnego, ropy naftowej, srebra, cynku i  wolframu. Postulowali, by  wstrzymać rozwój gospodarczy, obciąć konsumpcję i przekonać ludzi, żeby mieli mniej dzieci.

Niektórzy obywatele zamożnego świata słuchali tych rad. W 1972 r. w USA powstała Narodowa Organizacja na rzecz Bezdzietności (ang. National Organization for Non-Parents). W  pracy naukowej z  1976 r. czytamy, że strach przed przeludnieniem planety stał się jednym z  powodów, dla  których ludzie nie  decydują się na dzieci.

Swoją drogą ciekawe, czy któryś z tych naukowców miał wyrzuty sumienia albo ile z tych niedoszłych rodziców żałowało, gdy okazało się, że te wszystkie czarne przepowiednie to były tylko strachy na Lachy.

Tak jak niegdyś Klub Rzymski, dzisiejsi klimatolodzy wskazują, że każdy dodatkowy człowiek to brzemię dla środowiska i planety.

Większość analiz powtarza argumenty Paula A. Murtaugha i  Michaela G. Schlaxa, naukowców z  Oregon State University, którzy zapisują na konto każdego z rodziców połowę emisji dwutlenku węgla, jakie ich dziecko wygeneruje przez całe swoje życie. Rozumowanie na tym się nie kończy – jesteśmy rzekomo odpowiedzialni za ćwiartkę CO2 wygenerowanego przez każde z naszych wnucząt, 1/8 emisji każdego prawnuka itd.

Murtaughi Schlax wyliczają, że w takim scenariuszu każde dziecko, które przyjdzie na świat, odpowiada za 20 ton emisji dwutlenku węgla rocznie.

Takie wyliczenie jest problematyczne i  to z  kilku powodów. Po  pierwsze, prognozy emisji są  o 20  proc.zawyżone w stosunku do dzisiejszych realiów. Ponadto Amerykanie przewidują, że poziom emisji CO2 na osobę będzie spadał o 0,5 proc. rocznie do 2050 r.

Po drugie, obwinianie rodziców o wszystkie emisje ich wszystkich potomków jest niedorzeczne. Jeśli przyjąć tę logikę, to nasz praprzodek, który trudnił się myślistwem i  zbieractwem, odpowiada za globalne ocieplenie znacznie bardziej niż współczesny miliarder krążący po świecie w prywatnym odrzutowcu.

To chyba oczywiste,że decyzje, które twoja córeczka podejmie za dwie czy trzy dekady – również w sprawie macierzyństwa – będą jej własnym wyborem i jej odpowiedzialnością.

Prawdą jest wszakże, że każde nowo narodzone dziecko oznacza ok. 90 lat emisji dwutlenku węgla – chodzi o CO2 wytworzone przy produkcji towarów i  usług, które owo  dziecko przez całe swoje życie skonsumuje.W najgorszym razie – zakładając, że emisja pozostanie na dzisiejszym poziomie 15 ton rocznie na osobę – każde urodzone właśnie dziecko dołoży 1350 ton dwutlenku węgla do ziemskiej atmosfery.

Jeśli jesteś rodzicem i  martwi cię taki poziom emisji, możesz kupić prawo do emisji 1350 ton CO2 na giełdzie, którą stworzyła Unia Europejska dla swoich państw członkowskich i przedsiębiorstw. Będzie cięto  kosztowało –  według cen  z 14  września br. –  zaledwie 25,6 tys. dol. A  jeśli faktycznie kupisz takie prawa i nigdy ich  nie wykorzystasz, to  oznacza, że  de facto zmusisz Unię Europejską, by  wyemitowała o  1350 ton dwutlenku węgla mniej niż planowała.

Aby pokazać szerszy kontekst – amerykański departament rolnictwa szacuje, że koszt wychowania dziecka(do 17. roku życia) w rodzinie z klasy średniej to niecałe 234 tys. dol. Oczywiście, z punktu widzenia rodziców posiadanie dziecka jest wartością większą – zapewne dużo większą – niż 234 tys. dol. Zmniejszenie emisji CO2, które byłoby efektem nieposiadania dziecka, ma wartość nie większą niż 25,6 tys. dol.

A zatem – nawet w przeliczeniu na dolary! – korzyści z dzieci są dużo większe niż koszty klimatyczne, jakie dzieci generują.

Mimo to  zastraszanie potencjalnych rodziców trwa. W  rozmowie z  „New York Timesem” pewna młoda kobieta stwierdziła:

„Wiem, że ludzie są zaprogramowani do prokreacji. Ale instynkt mówi mi: żeby ochronić moje dzieci przed horrorem przyszłości, najlepiej będzie, jeśli w ogóle nie wydam ich na świat”.

Takie myślenie jest równie błędne jak  przepowiednie Klubu Rzymskiego. Niedawno panel klimatyczny ONZ  zebrał z  całego świata wyliczenia naukowców i po ich uśrednieniu wyszło, że globalne ocieplenie ma –na  chwilę obecną  – koszt zerowy (tzn. globalne straty równoważone są  przez korzyści). Najbardziej pesymistyczne szacunki wskazują, że koszt ten wynosi 0,3 proc. globalnego produktu brutto.

Jeśli nie zrobimy nic (dla ratowania Ziemi), to straty wywołane przez ocieplenie klimatu szacowane są  na 2  proc. globalneg oproduktu w połowie stulecia i 3-4 proc. na początku XXII w.

Co to  wszystko oznacza? Globalne ocieplenie jest wyzwaniem, któremu musimy stawić czoła i  które uzasadnia rozwój energetyki opartej na  źródłach odnawialnych. Ale  odstraszanie od  rodzicielstwa –  czyli od tego, co uważa się za jedną z najlepszych rzeczy w życiu człowieka – by osiągnąć ekologiczny cel wart 25,6 tys. dol.?

Taka niewielka korzyść dla  środowiska, uzyskana kosztem zubożenia człowieczeństwa, to  nie jest dobry interes.

Mariusz Zawadzki

Karierę dziennikarską rozpoczął w 2003 r. w Bagdadzie od zakupu wyrzutni rakietowej. Zanim 15 lat później został redaktorem Holistic News był m.in. aresztowany w Pekinie za spisek przeciwko rowerom, podejrzewany o terroryzm przez amerykański Secret Service i porwany przez bojowników Hezbollahu. Jest domatorem, jego hobby to rybki akwariowe.

Add comment